Dzisiaj jest 21 Listopada 2017, Wtorek, imieniny obchodzą:

Lubię zapach spalonej gumy

Dodano: 12 kwietnia 2013

Z Bartkiem Ostałowskim, kierowcą rajdowym rozmawia Bartosz Szpurek

 

 

 

- Od dłuższego czasu jesteś w centrum uwagi – zainteresowania środków społecznego przekazu w Polsce. Reportaże z twoim udziałem wyemitowało wiele stacji telewizyjnych. Lubisz to, czy czujesz się tym już trochę zmęczony?

- Nie czuję się zmęczony, ale chętnie bym z tego zrezygnował. Niestety specyfika tego, co robię i przekaz – czyli dotarcie do jak największej grupy odbiorców wymaga odpowiedniej promocji w mediach.

- Szybkie samochody to twoja największa pasja, ale nie jedyna…

- Druga to malarstwo. Od kilku lat maluję obrazy dla wydawnictwa VDMFK. Jest to instytucja, która zrzesza niepełnosprawnych artystów z całego świata.

- Malowanie odpręża?

- Bardzo. Kiedy wracam po zawodach do domu idę do pracowni, siadam przed płótnem, biorę pędzel, farby… i tworzę. Tak się wyciszam.

- Wypadek komunikacyjny, w którym straciłeś ręce zmienił całkowicie wszystko, ale ty odnalazłeś się w tym nowym życiu i doskonale sobie radzisz…

- Wiele osób próbowało zniechęcić mnie do samochodów. Ale w moim przypadku, takie działania nie miały najmniejszego sensu. Kocham auta rajdowe. To jest moja pasja. Adrenalina, głośny dźwięk silnika, zapach spalonej gumy – to rzeczy, które mnie kręcą. Nie mógłbym robić czegoś innego.

- Ciężko jest kierować nogami?

- Wszystkiego można się nauczyć.  

- Kobietom imponują mężczyźni prowadzący szybkie auta. Czy Bartek Ostałowski ma dużo wielbicielek?

- (śmiech) Nie wiem. Myślę, że ma wielu znajomych. Przyjaciół, którzy są mu życzliwi.

- Jakie są twoje plany na przyszłość, o czym marzysz?

- Chcę się rozwijać, uczestniczyć w prestiżowych wyścigach samochodowych i zwyciężać w nich.   



Czytaj również