| Droga do zrozumienia |
|
Nowy film Marcina Kondraciuka Informacja prasowa Mogłoby się wydawać, że „Filmoterapia”, w gruncie rzeczy, brzmi bardziej jak terapia, niż jak film. Nic bardziej mylnego. Wystarczy przyjrzeć się najnowszej produkcji gliwickiego klubu filmowego „Wrota” by przekonać się, że akcenty są tutaj postawione nie tylko mocno i profesjonalnie, ale i po równo! Właśnie zakończono zdjęcia do nowego filmu „Droga do zrozumienia”. Praca jest ciężka a ekipa jest jedna Po równo podzielona jest także praca na planie filmowym. Nie raz bardzo uciążliwa i męcząca a przy tym żmudna. Niekończące się duble, przenoszenie sprzętu, robienie zdjęć, upał i dzień, który potrafi trwać naprawdę, bardzo długo. Kręcenie prawdziwego filmu to nie zabawa. Osoby niepełnosprawne biorą w tym udział na wszystkich możliwych płaszczyznach. Są członkami ekipy technicznej, aktorami, statystami, czy dokumentalistami planu filmowego. Wszystkie zadania podejmowane są jednak zwykle wspólnie – bo przecież ekipa jest tak naprawdę jedna. Nie można sobie również pozwolić na obijanie się, produkcja jest niezależna i ograniczona finansowo dlatego dla każdego członka oprócz działań aktorskich, czy operatorskich przydzielony był szeroki asortyment działań pracy... fizycznej.
Dodatkowo cała praca i trud obserwowane i dzielone były przez filmowców z mistrzowskiej szkoły filmowej Andrzeja Wajdy, którzy to przygotowywali dokument poświęcony właśnie filmoterapii i jej członkom. W kajaku o lasce „Droga do zrozumienia” to opowieść, zdawałoby się banalna, o trójce bohaterów, która wyrusza w pełną przygód podróż do wylosowanego na mapie miejsca. Wszyscy są oczywiście osobami niepełnosprawnymi, stąd ich decyzje są jeszcze bardziej zaskakujące a spotkania z ludźmi, co najmniej nietypowe. Fabuła naszpikowana jest jednak do tego stopnia niespodziankami, że nie sposób powiedzieć nic więcej, by nie zdradzić tego, co lubimy w filmach najbardziej. Można jednak zdradzić, że bohaterowie przejadą się nie tylko konno, ale również wozem strażackim, na stopa, czy przepłyną się kajakami. Największym problemem osoby niepełnosprawnej jest osoba zdrowa Dla osób niepełnosprawnych wejście w świat filmu jest czymś ekscytującym i wyjątkowym. Niestety większość z nich swoją wiedzę o świecie i swoje doświadczenia czerpie z telewizji. Niestety, bo ciągle zbyt mało rzeczy dostosowanych jest do ich potrzeb i zbyt wielu ludzi jest niedoinformowanych, nietolerancyjnych, zdystansowanych i nastawionych… wrogo. Produkcja filmowa stawia przed nimi zadania, z którymi często nie spotykają się w swoich domach, czy zakładach opieki. Muszą nauczyć się odpowiedzialności, samodzielnego myślenia i przede wszystkim przebywania wśród ludzi, potocznie nazywanych „zdrowymi”. Właśnie te działania i kontakt z ekipą filmową mają ogromną wartość terapeutyczną. Zmiana środowiska i swoich zajęć a przy tym coś tak prestiżowego jak film, to nie tylko radość – to szansa na lepsze zrozumienie siebie i otaczającego świata. Zachodzi to oczywiście w dwóch kierunkach, bo także niepełnosprawni wnoszą swoim niestereotypowym myśleniem i podejściem doświadczenia dla pozostałych. Bez litości – na miarę możliwości Marcin Kondraciuk, znany z gliwickiego festiwalu filmowego „Drzwi”, czy reżyserii chociażby dokumentu „Skok Touretta”, jest pasjonatem i twórcą filmów niezależnych. Reżyser i inicjator całego przedsięwzięcia, z niepełnosprawnymi pracuje od ponad sześciu lat. Warsztaty filmoterapii planowej, według własnego pomysłu rozpoczął pięć lat temu. Przez ten czas razem ze swoimi podopiecznymi zrealizowali kilka itr festiwalowych, nagrywali liczne etiudy i ćwiczyli pracę z kamerą. Wcześniej pracowali również razem w ośrodku Warsztatów Terapii Zajęciowej Caritas w Diecezji Gliwickiej w Gliwicach-Czechowicach. To jego pierwsza, przeprowadzona na taką skalę, produkcja filmoterapeutyczna. Film miał początkowo trwać około 30 minut. Jednak po próbach wstępnego montażu i mnogości pomysłów jakie towarzyszyły podczas kręcenia, czas ten może się nawet podwoić! Jest nie tylko osobą pełną energii i serdeczności, na planie jest również niezwykle wymagający. Ma jednak rację w tym co mówi, osoby chore i zdrowe powinny być traktowane po prostu po „ludzku” tak aby każdy mógł się rozwijać na miarę swoich możliwości.
|
Droga do zrozumienia