| Listonosz doniósł |
|
Pracownik ochrony: Pana niepełnosprawność mnie nie interesuje Wybrałem się z żoną na zakupy do jednego z obiektów handlowych sieci King Cross w Warszawie. Nie posiadamy własnego samochodu, więc zamówiliśmy taksówkę by szybko i wygodnie dowieźć wszystko do domu. W oczekiwaniu na taxi towarzyszył nam pracownik ochrony, który podejrzliwie co kilkanaście sekund spoglądał w naszym kierunku. Taksówka zatrzymała się przy wiacie na wózki – naprzeciw głównego wejścia do centrum handlowego.
Podszedłem do owego znawcy kodeksu ruchu drogowego i poinformowałem grzecznie, że jestem osobą z niepełnosprawnością, dla której dźwiganie ciężkich towarów stanowi trudność. Pracownik ochrony niestety nie zrozumiał problemu, co więcej obraził mnie. - Pana niepełnosprawność mnie nie interesuje. W tym miejscu nie wolno parkować. Taksówka powinna zatrzymać się na białej kopercie. Ciekawa teza. Imponujące podejście do tematu. Zastanawiam się, czy ten młodzieniec odziany w mundurek, którym zakrywa swoje kompleksy – zapłaciłby ze swojej kieszeni mandat w wysokości 500 zł gdyby taksówkarza zatrzymała policja lub straż miejska. Czytelnik
Nie od dziś wiadomo, że jeśli ktoś szuka problemu, okazji by komuś dokuczyć – może doczepić się do rzeczy najbardziej błahej. Młody ochroniarz nudził się, albo za wszelką cenę bardzo chciał się wykazać. To drugie z pewnością mu nie wyszło. Kompleksy ma każdy. Pracownik ochrony również. Redakcja
|
Listonosz doniósł