|
Nie patrzę na siebie przez pryzmat niepełnosprawności
Monika Kuszyńska w roku 2006 przeżyła wypadek samochodowy. Od czterech lat jest niepełnosprawna. Bartosz Szpurek namówił wokalistkę na krótką, ale bardzo intymną rozmowę.
- Wypadek samochodowy. Sytuacja nie do przewidzenia, gdzie w kilkadziesiąt sekund nasze życie zmienia się o 180 stopni. Jak bardzo zmieniło się twoje życie? - Jestem zupełnie kimś innym. Nową Moniką, która rozpoczęła nowe życie, w świecie licznych barier – często trudnych do przełamania. Uczę się żyć od nowa. Pogodziłam się z faktem, że jestem osobą niepełnosprawną. - Jakie bariery tuż po wypadku było najtrudniej przełamać? - Bariery zakodowane w podświadomości. Bardzo się siebie krępowałam. Nie chciałam wychodzić z domu. Kiedy zdecydowałam się już wyjść, czułam że jestem inna. - Inna, ale w jakim sensie? - Przed wypadkiem w holu centrum handlowego byłam postrzegana jako wokalistka. Kiedy los sprawił, że przestałam samodzielnie chodzić – zaczęłam stronić od miejsc publicznych. Odnosiłam wrażenie, że wszyscy mnie obserwują, śledzą każdy ruch. - Pod wpływem jakich czynników się przełamałaś? - Postanowiłam zacząć wszystko od nowa. Uporządkowałam podświadomość, otworzyłam się na świat i ludzi. Teraz się już niczego nie krępuję. - Kobieta z niepełnosprawnością też może być aktywna i atrakcyjna. Znam wiele takich osób… - Masz rację, ale do pewnych rzeczy trzeba po prostu dojrzeć. Czasami trwa to bardzo długo. Poznałam wiele kobiet, które podobnie jak ja – nie mogą chodzić. To właśnie dzięki ich cennym uwagą i wskazówką czuję się dzisiaj atrakcyjna i nie patrzę na siebie przez pryzmat niepełnosprawności.
|