| Analizy,komentarze |
|
Bartosz Szpurek Integracja Ty i Ja Niepełnosprawność, z różnej perspektywy Od kilku lat śledzę i analizuję zaangażowanie różnych instytucji oraz aglomeracji miejskich w sferze propagowania problemów i sukcesów osób niepełnosprawnych w Polsce. Urzędnicy, pracownicy miejskich ośrodków kultury często nie dostrzegają swoich niepełnosprawnych mieszkańców, nie dając im możliwości uczestniczenia w ciekawych przedsięwzięciach kulturalnych. Nadal brakuje w kraju osób kreatywnych, które chcą pokazywać nie zawsze zrozumiały dla wszystkich, ale magiczny świat osób niepełnosprawnych. Miejska Biblioteka Publiczna w Koszalinie, organizator Europejskiego Festiwalu Filmowego „Integracja – Ty i Ja” jako jedyna w Polsce nie tylko przybliża nam ten świat, ale przede wszystkim buduje i wzmacnia pozytywne relacje z osobami, z różną niepełnosprawnością. Festiwal „Integracja – Ty i Ja”, podczas którego oceniam różne produkcje filmowe, pomaga mi jeszcze bardziej poznać potrzeby, pragnienia i problemy osób niepełnosprawnych w Polsce i w innych krajach Unii Europejskiej. W sali kinowej nie tylko z uwagą analizuję fabułę poszczególnych produkcji, ale także obserwuję reakcje i emocje widzów, którzy przyszli tutaj zgłębić wiedzę na temat niepełnosprawności. Niektórzy śmieją się w nieodpowiednich momentach, bez zastanowienia, inni wydają się znużeni niektórymi filmami, ale najważniejsze jest to, że chcą tu być, że czują taką potrzebę. Koszaliński festiwal jest jedyną w kraju, organizowaną od początku do końca profesjonalną imprezą filmową poświęconą ukazywaniu niepełnosprawności, z różnej perspektywy. Tutaj spotykają się miłośnicy kinematografii, twórcy, osoby niepełnosprawne i działające na rzecz niepełnosprawnych. To właśnie w sali kinowej miejskiej biblioteki publicznej można obejrzeć produkcje, które dotychczas nie były i być może nigdy nie zostaną wyemitowane w żadnej z polskich stacji telewizyjnych. Nie wszystkie prezentowane na festiwalu filmy fabularne, dokumentalne i amatorskie zapiszą się w kartach historii klasyki kina europejskiego, ale mimo wszystko warto je zobaczyć i podjąć trud analizy problemów w nich ukazanych. Festiwal, jak sama nazwa wskazuje ma na celu integrować, zbliżać ludzi do siebie. Myślę, że ten cel został osiągnięty. W Koszalinie przełamywane są wszelkie bariery, nawiązują się nowe przyjaźnie, każdy jest tutaj mile widziany.
Bartosz Szpurek
Sejm przyjazny niepełnosprawnym?
Dostosowanie sali sejmowej do potrzeb posłów z niepełnosprawnością poruszyło nie tylko środowiska reprezentujące osoby niepełnosprawne w Polsce, ale przede wszystkim środki społecznego przekazu. Informacje o nowej mównicy przystosowanej do osób poruszających się na wózku i szklanym podjeździe pojawiły się we wszystkich telewizyjnych i internetowych serwisach informacyjnych. To bardzo ważne, by niepełnosprawni politycy mogli normalnie uczestniczyć w obradach pierwszej izby parlamentu, zabierać głos w imieniu osób z niepełnosprawnością, tylko dlaczego dopiero teraz, po 20 latach funkcjonowania w wolnym, demokratycznym kraju, ktoś przypomniał sobie o trzech posłach zabierających dotąd głos z ostatniego rzędu. Zastanawiam się, dlaczego bariery architektoniczne w sali obrad zostały usunięte w sierpniu 2009 roku. Usiłuję uzyskać odpowiedzi na pytania: Dlaczego akurat w tym roku… Dlaczego po przerwie wakacyjnej… Czy pomysłodawca tego przedsięwzięcia miał w tym jakiś interes… Dostosowanie sali sejmowej do potrzeb posłów poruszających się na wózku odbieram jako widowisko medialne mające na celu oszukać społeczeństwo, że państwo troszczy się o swoich niepełnosprawnych obywateli. Manipulacja jest jednym z doskonałych narzędzi wmawiania pojedynczym jednostkom, że wszystko jest w porządku, a będzie jeszcze lepiej. Zapewne wkrótce wszyscy zapomną o podjeździe i o mównicy, a osoby z niepełnosprawnością będą musiały dalej korzystać ze starych, wypróbowanych metod zwracania uwagi na dotykające je problemy. Przeciętny, niepełnosprawny Kowalski nadal będzie zajmował miejsce w ostatnim rzędzie.
„Warszawa bez barier” - Taką nazwę nosi projekt w ramach, którego w stolicy usuwane są bariery architektoniczne. Usunięto ich dotąd wiele, ale niestety - nie wszystkie. Lista barier do zlikwidowania jest nadal obszerna.
Chłopak patrzy przed siebie, ludzie mijają go, ale on jest dla nich niewidzialny. Nikt nie podchodzi, nie pyta czy potrzebuje pomocy… Pada deszcz; każdy gdzieś się spieszy, myśli – co musi załatwić w dniu dzisiejszym. Cofam się… Podchodzę i pytam: Pomóc? – Jeśli mogę prosić… Proszę o wsparcie studenta oczekującego na tramwaj, dołącza do nas matka z dzieckiem, która trzyma mi torbę, by nie osunęła się z ramienia. Idziemy powoli, mamy do pokonania około 20 stopni. Cel zostaje osiągnięty. Jesteśmy pod rondem. – Te windy ciągle się psują. Naprawiają je, nie wcześniej niż po upływie kilku tygodni – mówi sprzedawca z jednego, z kiosków sieci Ruch, przy ulicy Marszałkowskiej. „Warszawa bez barier” - Taką nazwę nosi projekt w ramach, którego w stolicy usuwane są bariery architektoniczne. Usunięto ich dotąd wiele, ale jak się okazuje - nie wszystkie. Lista barier do zlikwidowania jest nadal obszerna, co więcej obejmuje także obiekty użyteczności publicznej zlokalizowane w centrum miasta. Drodzy urzędnicy Miasta Stołecznego Warszawy – Czas na zmiany! Hasło: „Warszawa bez barier” do czegoś zobowiązuje.
Przywileje nie dla niepełnosprawnych
Immunitety, służbowe samochody, telefony komórkowe, ulgi i zniżki. Z takich i wielu innych przywilejów korzystają politycy w Polsce. To jednak nie wszystko. Co miesiąc pobierają wynagrodzenie dwudziestokrotnie wyższe od zarobków przeciętnego, niepełnosprawnego Kowalskiego. W Polsce mieszka ponad 5 mln osób niepełnosprawnych. Do tej grupy społecznej, zaliczane są osoby ze schorzeniami sensorycznymi, niepełnosprawni fizycznie, niepełnosprawni intelektualnie i inwalidzi wojenni. Wszyscy otrzymują od państwa, co miesiąc stałe świadczenie, w postaci renty. Jej wysokość uzależniona jest od stopnia i rodzaju niepełnosprawności. W przypadku pierwszej grupy inwalidzkiej wynosi ponad 800 zł; drugiej - ponad 400 zł i trzeciej - około 350 zł. Do tego pobierający rentę; otrzymują zasiłek pielęgnacyjny w wysokości 153 zł. Można powiedzieć, że stały, miesięczny dochód osoby niepełnosprawnej, zdolnej do podjęcia zatrudnienia wynosi około 600 zł. Ta suma wypłacana przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych, musi pokryć koszty utrzymania pana Kowlskiego, niepełnosprawnego obywatela IV czy V RP. Co można kupić za 600 zł? Jedzenie na tydzień… Lekarstwa… Opłacić rachunek za wodę i prąd… Niewiele. Aby przeżyć do następnej renty, z czegoś trzeba zrezygnować. Miesiąc ma 4 tygodnie. Ceny rosną! Wysokość rent niestety nie. Panowie i panie z ulicy Wiejskiej, nie muszą z niczego rezygnować. Oni nie zarabiają 600 zł miesięcznie. Mają immunitety, bezpłatną opiekę medyczną, służbowe samochody, telefony komórkowe, jeżdżą za darmo koleją i komunikacją miejską. Co miesiąc pobierają wynagrodzenie dwudziestokrotnie wyższe od zarobków przeciętnego, niepełnosprawnego Kowalskiego. Pod ich choinką z pewnością nie zabraknie markowych, drogich prezentów. Otwierając je – ciekawe, czy pomyślą o tych, którzy być może będą za tydzień głodni. Mogliby też odpowiedź sobie na pytanie – Co w dobiegającym końca roku zrobili, by poprawić warunki egzystencjalne osób niepełnosprawnych w Polsce? Trudne pytanie, nieprawdaż? |
Opinie



