Dzisiaj jest 26 Września 2017, Wtorek, imieniny obchodzą:

15 lat minęło...

Dodano: 27 grudnia 2014

Z Danutą Rominiecką-Gromniak, Prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Niewidomych i Słabowidzących w Poznaniu, o historii i teraźniejszości Warsztatu Terapii Zajęciowej OGNIK, który w tym roku obchodził swoje piętnaste urodziny rozmawia Marcin Halicki

 

Źródło: WóTeZet nr 38

Pani Prezes, czy gdyby miała Pani tą świadomość ile pracy trzeba było włożyć w tworzenie i prowadzenie Warsztatu, weszłaby Pani drugi raz do tej rzeki?

Bywało, że w trudnych chwilach zadawałam sobie takie pytanie i wówczas przypominałam sobie sytuację sprzed lat naszych podopiecznych Stowarzyszenia, zamkniętych w czterech ścianach swoich mieszań. Przychodząc do Warsztatu, ich życie zmieniło się diametralnie. Co prawda, niewielu osiągnęło cel najważniejszy, czyli podjęcie pracy zarobkowej, ale bardzo znaczące i wymierne efekty rehabilitacji społecznej należy przypisać każdemu z uczestników. Ich aktywność w wielu dziedzinach życia, samodzielność w codziennym funkcjonowaniu, nabycie wielu umiejętności społecznych, na pewno przyczyniły się do poprawy jakości życia. Mając na uwadze ile pozytywnych zmian przyniósł udział w Warsztatach zarówno uczestnikom jak i ich rodzinom, nie mogę udzielić innej odpowiedzi, jak tylko twierdzącej.

Jak przebiegało tworzenie warsztatu, z czym był największy problem?

Mówiąc o tworzeniu Warsztatu „Ognik” koniecznym jest odnieść się do kontekstu sytuacji społecznej osób z niepełnosprawnością w tym czasie, głownie w zakresie możliwości uczestnictwa w stałych formach rehabilitacji w prowadzonych w  placówkach dziennego pobytu. W latach 90-tych w Poznaniu funkcjonowały dwa warsztaty terapii zajęciowej finansowane ze środków PFRON i w niewielkiej ilości ośrodki terapii, najczęściej finansowane z budżetu miasta. Była to kropla w morzu potrzeb. Niestety nikt nie dysponował statystyką jaka grupa mieszkańców Poznania oczekuje takiego rodzaju pomocy , więc różne grupy samopomocowe szukały rozwiązań przede wszystkim dla swoich podopiecznych.

Widząc jedyną szansę w zapewnieniu kompleksowej rehabilitacji podopiecznym i gwarancję finansową na prowadzenie placówki, w 1995 roku rozpoczęliśmy starania o utworzenie wtz. Nie było łatwo. Największym problemem było uzyskanie lokalu, który należało wskazać we wniosku do PFRON o utworzenie warsztatu. Ówczesne władze miasta zajmowały stanowisko, że lokal zostanie przyznany z chwilą zapewnienia przez PFRON finansowania. Bez lokalu nie mogliśmy jednak złożyć wniosku. Taka sytuacja utrzymywała się przez dwa lata. Po wielu staraniach otrzymaliśmy lokal (w drodze najmu) przy ul. Ognik 20 b. W czerwcu 1997 r. podpisaliśmy umowę najmu i złożyliśmy wniosek do PFRON o utworzenie warsztatu.

Aby zwiększyć szansę pozyskania środków, zadeklarowaliśmy we wniosku maksymalny wkład własny w kosztach utworzenia placówki. Lokal był w bardzo złym stanie technicznym. Wymagał kapitalnego remontu – od wymiany instalacji elektrycznej , rozprowadzenia instalacji wodnej, przebudowy pomieszczeń, a nawet zamiany z innymi użytkownikami niektórych pomieszczeń. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu rodziców w prace budowlane i porządkowe, zaangażowaniu sponsorów w wykonanie prac specjalistycznych i ich pomocy w wyposażenie, dobrej współpracy z ówczesną Radą Osiedla, prace przebiegały lawinowo w atmosferze entuzjazmu i satysfakcji z osiąganego celu.

Był jeszcze jeden bardzo cenny aspekt tych działań – integracja środowiska rodzin , integracja młodzieży, która niejednokrotnie pomagała w pracach oraz integracja ze środowiskiem lokalnym – m.in. z Radą Osiedla, z którą owocnie współpracowaliśmy przez wiele lat.

W efekcie, ze środków PFRON dokończyliśmy w niewielkim zakresie modernizację i uzupełniliśmy niezbędne doposażenie. Pozytywną decyzję otrzymaliśmy w grudniu 1998 r., a 1 marca 1999 r. „Ognik” rozpoczął działalność. Data ta na trwałe weszła do historii placówki i Stowarzyszenia.

Jakby miała Pani wymienić trzy najważniejsze wydarzenia z życia WTZ – co znalazłoby się na tej liście?

Niecodziennych wydarzeń na przestrzeni 15 lat było wiele . W każdym roku dużo się działo. Gdybym miała wymienić wydarzenia, które w większym lub mniejszym stopniu wniosły istotne zmiany w „życiu warsztatowym” to do nich należy zaliczyć:

- pożar w Warsztacie w maju 2004 roku, w czasie którego uległo zniszczeniu 80% zasobów placówki i kolejne miesiące przetrwania mimo wszystko

- powiększenie Warsztatu od stycznia 2014 r. o trzy pracownie terapeutyczne (ogrodniczą, wikliniarsko stolarską i teatralną), a tym samym umożliwienie 15 osobom ze złożoną niepełnosprawnością uczestnictwa w kompleksowej rehabilitacji kontakty międzynarodowe m.in. wymiana doświadczeń z Warsztatami w Hannowerze , wizyty w placówce delegacji ze Szwecji, Francji, Ameryki, Białorusi, Rosji...

Cenię sobie także współpracę z wolontariatem międzynarodowym, w ramach którego w naszą działalność angażowali się wolontariusze m.in. z Chin, Indii, Filipin, Egiptu, Białorusi, Rosji i Bułgarii.

Rozmawiając z przedstawicielami ośrodków w całej Polsce, słyszę głosy niezadowolenia, związane głównie z niestabilnością finansową placówek, co połączone jest z odpływem specjalistów, głównie terapeutów z wieloletnim doświadczeniem. Warsztaty nie są w stanie spełnić ich (często niewygórowanych) wymagań finansowych. Jaką widzi Pani receptę na te, coraz powszechniejsze, problemy?

Jest to poważny problem. Wysokość środków finansowych na bieżącą działalność nie ulega zmianie od wielu lat, przy jednoczesnym wzroście cen materiałów i usług. Trudno z tych środków zapewnić odpowiedni poziom świadczonej pomocy i odpowiednio wynagrodzić kadrę specjalistów.

Słuchając wypowiedzi spoza środowiska warsztatów o wysokości kwot związanych z finansowaniem warsztatów oraz ich niskiej efektywności w zakresie rehabilitacji zawodowej , myślę, że na zwiększenie dotacji w najbliższym czasie nie możemy liczyć. Zatem powinniśmy szukać dodatkowych źródeł finansowania. Być może powinniśmy rozważać współpracę między warsztatową, tworzyć partnerstwa w realizacji projektów finansowanych z innych źródeł.

Czego możemy życzyć Pani na kolejne lata prowadzenia WTZ „Ognik”?

1. Lepszych finansów

2. Kreatywnych i zaangażowanych współpracowników

3. Dobrej współpracy z instytucjami, z którymi pracujemy na co dzień.



Czytaj również